piątek, 20 czerwca 2008

Życie jak futbol


Jak wszyscy wiemy wczoraj Portugali wygrała bilet powrotny do domu, a Niemcy jak to mają w zwyczaju grają dalej. Kibicowałem Portugali, bo mam jej szalik, który dostałem od Portugalczyków, więc mam względem nich jakiś dług wdzięczności. Jakoś tak to dziwnie jest że drużyny którym kibicuję odpadają (mam nadzieje że Holandia przed odpadnięciem pokona jeszcze Rosje ;)).

Mecz taki sobie, najgorsze to było to jak po bramkach słyszałem szaloną radość zza ścian, spod podłogi i z sufitu. Tak to jest jak się ogląda mecz w niemieckim hotelu. Sam wynik nie jest taki zły dal nas, Polaków. Pokazał że jednak nasza grupa była nie taka łatwa. Dobrze by było gdyby sie okazało, że mieliśmy w grupie np. wice mistrza(Chorwatów) i brązowego medalistę ME.

A w pracy niespodzianka. Ni  stąd ni zowąd pojawiła jakaś nowa rezydentka, czarne kręcone włosy i czarne oczy i takiej drobne postury(sorry chłopaki nie zrobiłem zdjęcia... tak wiem jestem lamus;)) . Rozmawiałem zaraz obok niej ze Stivem(taki spoko Niemiec, z nim byłem na rybach) i mówimy o meczu, ja mówię, że my w eliminacjach też pokonaliśmy Portugalię, a Stiv bez niczego mówi na głos, uważaj Ona jest z Portugalii.... (tak zwana klasyczna gafa). Odwróciła sie do nas i lekko uśmiechnęła, widać było że jest trochę skrępowana całą sytuacją(nie tylko naszą ale też i tym że jest w obcym kraju, pierwszy raz w tym zakładzie). Ja sie uśmiechnąłem i stwierdziłem, że jest mi przykro z powodu przegranej jej drużyny i wiem co czuje bo jestem z Polski i my też przegraliśmy z Niemcami, Stiv też coś o kondolencjach powiedział. Ona stwierdziła OK. I na tym zakończyliśmy rozmowę. [:D- rudy kot]

Stiv z nią potem rozmawiał i ponoć uważała, że Balack faulował przy 3 golu. W sumie nie widziałem tego. Przy lanczu rozmawialiśmy ze Stivem o tym że kurcze jest odważna, z Portugali do Niemiec to jakieś 3 razu tyle co do Polski. A ona taka sama i taki dystans i to jeszscze do Niemiec :). Pamiętam swoją wyprawę do Portugali (na Taize) jechaliśmy wtedy 2,5 dnia w jedną stronę. No niezła była z tego przygoda.

Ale po co pisze o tym wszystkim? Chodzi o to, że dzięki Euro mamy o czym rozmawiać ja ze Stivem i też właśnie z różnymi obcymi ludźmi, śmieszne jest to, że akurat dzisiaj pojawił się ktoś z Portugali, miłe, że byłą to młoda dziewczyna ;). Stiv mówi że ja pierwszy raz tu widzi a pracuje od 4 lat w tym zakłądzie i akurat dzisiaj po meczu ;)(śmiał sie że żaden Portugalczyk nie chciał oglądać tego meczu w Niemczech) . To jest właśnie to, co powoduje, że Euro jest takie super. Sprawia że Eropa przestaje być taka nijaka, ale że liczy kto z jakiego kraju jest i kim jest, a wszytko dzięki piłce. W poprzednim tygodniu oglądałęm jeden mecz z Czechem który w wieku 4 lat wyjechał do Niemiec z rodzicami. Pytałem sie komu kibicuje a on że Nikaragui- jak to Czech, pytałem też o Jozina z Bazin ale nie zna.  

Z mojej strony dziękuję Panu Bogu za Euro. 

Swoją drogą Polki powinnyście się uczyć zainteresowania piłką, dziewczyna umiała powiedzieć, że ktoś faulował [wow...;) - gruby rudy przez wszystkich kochany kot].  

Pozdrawiam


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Oj, Wodzu, masz strasznie kiepskie zdanie o dziewczynach (ech, no nareszcie wracam do starego dobrego szemrania;-) ).
Ja np. wiem nawet, na czym polega spalony :D

Aha - nie wiem, gdzie to skomentowac, ale bardzo lubię j.niemiecki i cieszy mnie hasło: "alles im Ordnung". Kontynuując tę myśl, chciałabym dodac od siebie: "Ordnung muss sein" i przy okazji zadac pytanie/rozpocząc dyskusję (?), czy Niemcy to rzeczywiście naród, który lubi miec wszystko poukładane? Bo ja np. nigdy w Niemczech nie byłam i znam tylko pojedyncze jednostki, co do których nie jestem pewna, czy zachowywały się tak jak w swoim naturalnym środowisku. Wiem na pewno, że Niemcy baaardzo lubią się o wszystkiego ubezpieczac:-)

Bartek i jego gruby rudy kot pisze...

Ok Ola, ale zapytaj swoje koleżanki na czym polega spalony :)

A co do Ordnung ;)

Team lider na jednej zmianie po tym jak powiedział że teraz zaczynamy mówić po niemiecku i po mojej odpowiedzi OK. On powiedział że OK to nie po niemiecku. To ja na to jak mówicie na coś że jest OK. A on na to że wtedy to coś jest ordnung. To jest ciekawe że my mówimy że coś jest dobre a oni że jest w pożądku. Tutaj też jest chyba różnica między nami. Waga u nas bardziej jest nastawiona na dobro, jak ktoś jest dobry to jest ceniony, w Niemczech na to żeby być pożądnym, pożądne (dobro czym innym sie mierzy a czym innym pożądność). Może troszke dorabiam teorie ale chyab coś w tym jest.

No i a propo Niemców to oni się bardzo różnią, w zależności od rejonu i wielkosci miasta i uwielbiają być indywidualistami ale w takim pojęciu że każdy robi coś w jakiś inny sposób.My Polacy wolimy indywidualność jako niezależność oni jako pomysłowość czy nie wiem jak to określić.
A co do Niemiec to w wieksych miastach to już za bardzo nei ma niemieckości(dużo ludność z innych państw, Turcy, Polacy, Jugosłowianie, Włosi, Grecy) i tego szkoda. W tym którym ja jestem to mimo że wszyscy są mili i starają wyluzowani to są ordung. Każdy jezdzi 50 na godzine, drogi sa zadbane i dobrze oznakowane, to samo z domami, ulice czyste i nikt nic co nie jest jego nawet nie dotyka. Ale moje obserwacje mogą nie być do końca zgodne z prawdą nie żyje tak bardzo z nimi a problemy językowe uniemożliwiają mi ich zrozumieć.

A włśnie ostatnio musiałem swoj regal posprzątać. I chyba dalej nie jest orgung ale ponoć może być.

Niemcy lubią jeszcze oszczędzać i chwalić się że coś tanio kupili.

Acha i Niemcy wcale sie nie wywyższją w takich noramlnych kontaktach i lubią sie smiać z sibie i innych. Lecz brakuje im wyczucia smaku.

Podsumowując: Alles muss in Ordnung sein!